16.06.2015r. wtorek (15-dzień wyprawy)
Po ogarnięciu wszystkich porannych obowiązków, podziękowaniu za gościnę właścicielom miejsca naszego postoju-wypoczynku wyruszamy o…
  •   g. 7.00 z Białki Tatrzańskiej na…
  •   g. 8.00 Zakopane, parę ujęć przy Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na zakopiańskich Krzeptówkach. Mój rower zaczyna bardzo poważnie odmawiać posłuszeństwa więc po paronasto minutowej rozmowie z Władkiem postanawiamy, że tak jak uzgadnialiśmy jeszcze w Bydgoszczy (jeżeli podczas wyprawy, obojętnie na jakim jej etapie, któremuś z nas coś się stanie: choroba, wypadek, kontuzja, albo problemy z niemożliwością kontynuacji jazdy ze względu na awarię roweru powodującą przerwanie przedsięwzięcia i przymusowy powrót do domu, to drugi z nas pokonuje resztę trasy w pojedynkę) Władek jedzie dalej sam, a ja wracam do centrum Zakopca szukając pomocy jakiegoś serwisu rowerowego. Pytając napotkanych ludzi, rowerzystów dostaję namiary na Bike Shop Kiszela Sport, do którego z wielkimi problemami przeskakującego napędu docieram przed godziną dziewiątą. Tu dzięki uprzejmości i fachowej pomocy ze strony właściciela serwisu Pana Wojciecha mój Geant dostaje drugie życie w postaci wymiany wszystkich podzespołów napędowych, a to po podziękowaniu fachmanowi daje mi możliwość dalszej kontynuacji wyprawy. Nie ukrywam, że byłem bardzo załamany tym, iż będę zmuszony wrócić pociągiem do Bydgoszczy, że nie dokończę spełnienia celu przejazdu dla mojej kochanej Niuni, łzy bezradności i załamania pojawiały się w moich oczach, ale to już nie ważne, udało się i mogę mykać dalej. Po powiadomieniu Władka, że już jadę, dowiaduję się o jego trasie na Czarny Dunajec i Jabłonkę, gdzie ja o…
  • g. 14.30 z Zakopanego przez Kościelisko na…
  • g. 15.00 Witów i jak to teraz mówią-parę selfie
  • g. 15.15 Chochołów, tu jadę w lewo do granicy ze Słowacją, by dotrzeć do…
  • g. 15.35 Czymchowa
  • g. 15.40 Liesek
  • g. 16.10 Tvrdosin, a z niego wzdłuż południowego pobrzeża jeziora orawskiego do…
  • g. 17.00 Namestovo
  • g. 17.20 Zubrohlava
  • g. 17.30 Rabcza
  • g. 17.50 Oravska Polhora, do granicy z Polską, by znaleźć się o…
  • g. 19.00 w Korbielowie, (a to już Beskidy) gdzie dzięki uprzejmości o. Dominikana dostaję schronienie na noc w przyklasztornym domu rekolekcyjnym. On to też przynosi mi ciepłą kolację, podczas której na jego prośbę opowiadam mu o całej akcji na rzecz Darii. Powiadamiam Władka, a potem moją kochaną żonę-Gosiaczka o miejscu mojego zatrzymania się. Następnie koło 20-tej kładę się spać, by nabrać sił, gdyż jutro mam zamiar dać ostro w pedały, aby spotkać się na trasie z Władkiem i razem kontynuować wyprawę, c.d.n.