23.06.2015r. wtorek (22-dzień wyprawy)
  •   g. 6.00 Pobudka w Moryniu, toaleta poranna, poskładanie wszystkich rzeczy cudownie czysto pachnących świeżością, które to wczoraj uprały nam przemiłe siostrzyczki. Ciężko mi ukryć wzruszenie, gdy dowiaduję się, że na godzinę siódmą ksiądz sprawujący w Domu Pomocy Społecznej posługę bożą, wszystkie siostry zakonne, pracownicy DPS i mieszkańcy tego domu zapraszają nas do uczestnictwa we mszy świętej sprawowanej dla zdrowia Darii, łaski bożej dla niej oraz powodzenia dalszego przejazdu dookoła Polski ze szczęśliwym powrotem do domu. Nadmienić tu pragnę, że podopiecznymi całego personelu domu są ludzie poszkodowani przez los chorobami natury psychicznej, ale jeszcze nigdy nie doświadczyłem takiej bliskości dobroci płynącej z serca innego, obcego człowieka. Jedna kobieta potrafiła podejść i przytulić się do mnie, to ktoś inny złapał za dłoń mówiąc, że będzie dobrze, to znowu inni, że będą się modlić za Darię. Czułem, że jeszcze chwila, a nie ogarnę tego wszystkiego ze wzruszenia. To było piękne i niecodzienne przeżycie. Mieszkańcy tego domu to ludzie bardzo poszkodowani przez los swoją choroba psychiczną, ale szczerością okazywanych przez siebie dla innych uczuć powinni zarażać wszystkich tzw. normalnych śmiertelników. Po mszy zostajemy zaproszeni na przygotowane specjalnie dla nas śniadanie w towarzystwie kapłana i siostry Małgorzaty. Podczas posiłku ksiądz zostaje szczegółowo poinformowany o celu naszej misji przejazdowej. Po zakończeniu uczty kolejnym wielkim przeżyciem dla mnie był fakt, że po wyjściu na dziedziniec placówki wszyscy podopieczni, siostrzyczki, pracownicy tego domu, ksiądz zebrali się po to by nas pożegnać. Dla Darii dostałem także pamiątkowe przemiłe życzenia i obrazki święte założycielki Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego sługi bożej Wincenty Jadwigi Jaroszewskiej.
  • g. 9.20 wyjazd z Morynia, podbudowani na ciele, umyśle i duchu
  • g. 10.00 Stare Łysogórki, pogoda się pogarsza więc ubieramy się przeciwdeszczowo
  • g. 10.25 Stara Rudnica
  • g. 10.55 Stary Kostrzynek
  • g. 11.10 Osinów Dolny, dalej Cedyńskim Parkiem Krajobrazowym do…
  • g. 11.20 Cedynia, cały czas w otoczeniu przydrożnych drzew na…
  • g. 11.30 Lubiechów Dolny
  • g. 12.25 Piasek, ale nie ten, co śpiewa
  • g. 14.00 Krajnik Dolny, tu przed przekroczeniem granicy zaopatrujemy się w podstawową niezbędną żywność, by nie płacić za nią w euro po stronie niemieckiej. Dzięki przemiłym paniom, które sprawują piecze nad sklepem dostajemy gorący posiłek w postaci zupy szparagowej i gofrów
  • g. 16.40 Schwedt, wita nas ulewnym deszczem
  • g. 17.45 Passow, jak to w piosence Czerwonych Gitar-Ciągle pada
  • g. 18.10 Zichow, schronienie pod wiatą, by coś zjeść
  • g. 19.15 Gramzow
  • g. 19.40 Hohengustow-Bietikow
  • g. 20.15 Prenzlau, to są drogi byłego NRD, ale tak gładkie, jak kartki papieru w zeszycie
  • g. 20.45 Goritz
  • g. 21.10 Rollwitz, cały czas w deszczu
  • g. 21.20 Pasewalk, powoli szaro się robi na horyzoncie
  • g. 22.00 Jatznick, w strugach deszczu i pod osłoną nocy postanawiamy jechać dalej do bólu. Podczas tej wyprawy pierwszy raz włączamy oświetlenie rowerowe, przedtem było niepotrzebne, bo o tej porze już dawno gdzieś stacjonowaliśmy
  • g. 22.30 Ferdinandshof
  • g. 23.20 Ducherow, postanawiam zadzwonić do Gosi, że tu zostajemy na noc. Wiem, to nieprawda, oszukałem ją, ale nie chciałem by się martwiła, że postanowiliśmy jechać całą noc, by jak najprędzej być po stronie polskiej w Świnoujściu
już 24.06.2015r. środa (23-dzień wyprawy), bo…
  •   g. 0.10 Neu Kosenow
  •   g. 1.00 Anklam
  •   g. 1.20 Murchin, pod wiatą przystankową na około 20 minut zmorzył nas sen
  •   g. 2.10 Pinnow, deszcz, deszcz, deszcz
  •   g. 2.30 Zecherin
  •   g. 3.00 Vossberg
  •   g. 3.30 Usedom
  •   g. 3.55 Mellenthin
  •   g. 4.15 Benz-Neppermin
  •   g. 4.30 Bansin
  •   g. 5.00 Ahlbeck
  •   g. 6.00 Świnoujście, wreszcie po pełnej wycieńczenia nocy, przemoczeni do suchej nitki wkraczamy na teren Polski, dalej przeprawą promową z Uznam na Wolin. Odtąd rozdzielamy się: Władek jedzie swoją drogą pobrzeżem Bałtyku, a ja swoją chcąc przypomnieć sobie dawne lata bycia tu i tam
  •   g. 7.00 Łunowo
  •   g. 8.00 Lubiewo
  •   g. 9.00 Międzyzdroje i nieopodal mola, a następnie przy alei gwiazd
  •   g. 9.30 Krajobraz Bałtyku z punktu widokowego za Międzyzdrojami, to już Woliński Park Narodowy
  • g. 10.40 Wisełka
  • g. 10.55 Kołczewo, półgodzinny postój na uzupełnienie kalorii i przegląd mapy
  • g. 12.00 Świętouść
  • g. 12.30 Międzywodzie, dwudziestoparominutowy sen na ławce, bo zasypiam jadąc rowerem
  • g. 13.30 Dziwnów
  • g. 14.20 Dziwnówek
  • g. 14.35 Łukęcin
  • g. 15.20 Pobierowo
  • g. 15.35 Pustkowo
  • g. 16.00 Trzęsacz, tu przerwa na obiad. Po godzinie wyjeżdżam na…
  • g. 18.00 Rewal, byłem tu jakieś 15-lat temu więc objeżdżając wszelkie boczne uliczki wspominam dawne czasy i widoki
  • g. 19.30 Niechorze, to chyba tu
  • g. 20.15 Pogorzelica, po paru kilometrach za nią postanawiam spędzić noc na łonie natury pod gołym niebem przy sąsiedztwie morza. C.d.n.