07.06.2015 r. (6-ty dzień wyprawy)
  •   g. 7.00 Pobudka po głębokim śnie na normalnym łóżku w normalnym pokoju, przygotowanie do wyjazdu i…
  •   g. 8.00 Wyjazd z Sokółki, Władek wyjeżdża godzinę później, bo jeszcze spotyka się z Ewą i Kazikiem Belka
  •   g. 8.35 Stara Kamionka
  •   g. 8.50 Kolonia Słoja
  •   g. 8.55 Słójka
  •   g. 9.05 Szudziałowo
  •   g. 9.15 Ostrówek
  •   g. 9.30 Krynki
  • g. 10.10 Kruszyniany ja przy meczecie tatarskim z XVIII wieku, a Władek potem. Za Kruszynianami w kierunku na Łużany przy tablicy woj. podlaskie po stronie powiatu sokólskiego kończy się asfalt, a na powiecie białostockim zaczyna się kamienno-piaszczysta droga wyrzeźbiona prawdopodobnie tarką przez ciężkie pojazdy terenowe, ciężarowe i traktory, także ku Łużanom porządny zębościsk, by plomby nie wypadły, ale cóż polskie drogi raz są lepsze, a raz gorsze, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Strach tylko o rower, czy zamocowany bagaż wytrzyma tak ekstremalną próbę bycia cały czas na swoim miejscu podczas niezłego wytrzęsienia. Według mnie bezpieczna prędkość przejazdu przy panowaniu nad rowerem to 10-15 km/h, a i tak karimacie i śpiworowi się to nie spodobało, potrafiły podziękować za taką podróż wypadając z całego mocowania do pobliskiego rowu. No i pakujemy cały sprzęt od nowa na rowerze
  • g. 10.35 Łużany
  • g. 10.50 Jaryłówka
  • g. 11.00 Bobrowniki, tu ok. 400m do granicy z Białorusią, chwila asfaltu, a potem znów szutrówka na…
  • g. 11.30 Gobiaty
  • g. 11.50 Świsłoczany, gdzie mija mnie kierowca Dacii, który chyba przeczytał na mojej żółtej kamizelce odblaskowej cel podróży (Dla Darii rowerem dookoła Polski VI-2015 r.), gdyż zwalnia, zrównuje się ze mną, opuszcza szybę samochodu i podczas jazdy zaprasza  na spotkanie do siebie do…Cerkwi p.w. św. Jana Teologa w …
  • około g.12.10 w Mostowlanach przyjeżdżam na teren Cerkwi prawosławnej p.w. św. Jana Teologa, gdzie zostaję przyjęty przez Popa tejże świątyni i tu od razu sprostowanie od duchownego: Nie mówi się Pop, gdyż jest to dawne, a nie mile słyszane i odbierane dzisiaj nazewnictwo cerkiewnej osoby duchownej. Jest to dwojako kojarzone: Po pierwsze w poprzednim systemie komunistycznym było to kojarzone z Przewodniczącym Organu Partyjnego (POP), po drugie z angielskiego pope, to Papież w wierze katolickiej, a księża cerkiewni proszą, by tak ich nie określać, gdyż tak wysoko nie mierzą i nie mają zamiaru być konfliktowymi z wiarą katolicką. Po zapytaniu duchownego jak należy się do niego zwracać dostaję odpowiedź, że tu na wschodnim pograniczu przyjęty jest zwrot Baciaszka (ponoć z rosyjskiego bacia to taki ojczulek) i jak w tych stronach tak się zwrócisz do każdego przydrożnego człowieka, to on wie o kogo pytasz i kogo szukasz. Tutaj to normalne, ale dla mnie to jednak zaskoczenie, że duchowny cerkiewny legalnie ma rodzinę: żonę, dzieci i moim zdaniem to dobrze, gdyż nie jest źle odbierany przez środowisko w którym żyje, a i otoczenie wie, że tak jest normalnie i naturalnie. Może wkładam kij w mrowisko, ale uważam, że gdyby tak było w katolicyzmie, to byłoby wszystko jasne i nie byłoby tyle nagonek na księży i ich życie prywatne i obcięłoby się języki wszystkim moherowym beretom, które na stare lata mają za dużo wolnego czasu i tylko patrzą, jak tu komuś obrobić cztery litery. To moje prywatne zdanie. W międzyczasie dołącza Władek i zostajemy przez małżonkę Baciaszki ugoszczeni tak sowitym posiłkiem, że trudno po nim w ogóle wstać i się ruszyć, o kurcze a gdzie tu jeszcze dalej jechać w drogę, oj będą spore problemy, czy dętki i opony to wytrzymają 🙂 . Dowiadujemy się również, że katolickie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, to prawosławny odpowiednik: Sława Isusu Chrystu. Mnie osobiście bardzo utkwiło w pamięci piękne słowa, które padły z ust duchownego: Czto  imiejem nie chranim, patierawszy płaczem, co należy tłumaczyć jako: Co mamy nie chronimy (nie dbamy), straciwszy to płaczemy. Według mnie bardzo mądre, życiowe słowa. Po uczcie dostajemy dyspensę ubraniową i w strojach rowerowych możemy dostąpić zaszczytu zwiedzenia cerkwi prawosławnej od środka. Po zwiedzeniu i dowiedzeniu się podstaw doktryn wiary prawosławnej od Baciaszki Daria dostała w podarunku pamiątkowe prawosławne obrazki święte i krzyżyk prawosławny z zapewnieniem duchownego, że będzie się modlił o zdrowie dla mojego Okruszka. Bardzo dziękuję, oczy mi się szklą, trudno ukryć mi wzruszenie. Jednocześnie nasuwa mi się refleksja: Nie istotny w tym momencie rodzaj wyznawanej wiary, a szczere serce dla drugiego człowieka, a to w dzisiejszych czasach bardzo rzadka rzecz. Dziękujemy za wszystko i ruszamy dalej w drogę-kierunek:
  • g. 14.15 Dublany
  • g. 14.30 Kondratki
  • g. 14.35 Jałówka
  • g. 14.45 Szymki
  • g. 15.05 Juszkowy Gród
  • g. 15.50 Tanica
  • g. 16.00 Bagniuki
  • g. 16.05 Bondary
  • g. 16.35 Lewkowo Nowe
  • g. 16.40 Planta
  • g. 16.50 Narewka
  • g. 17.05 Świnoroje
  • g. 17.35 Zwodzieckie, c.d.n.
  • 17.40 Nowosady i kolejna cerkiew
  • g. 17.50 Dubiny – Cerkiew p.w. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny
  • g. 18.10 Hajnówka, ja robię sobie półgodzinną przerwę na kolację pod spożywczakiem (trzy buły, kiełbasa sucha, karton mleka), a Władek myka do Białowieży chcąc zobaczyć namiastkę Puszczy Białowieskiej. Po rekonesansie Hajnówki udaje mi się znaleźć nocleg na dziś u strażaków w PSP Hajnówka, o czym powiadamiam Władka. Przed 21-szą, po wcześniejszym wyjeździe po Władka jesteśmy w cywilizowanych warunkach budynku PSP (kuchnia, łazienka, pokój) i około 23-ciej czas na złapanie poziomu w łóżkach, c.d.n.